Koncerty  

Koncerty

 

   Kolędowanie
W tegorocznym, styczniowym Tygodniu Powszechnej Modlitwy o Jedność Chrześcijan, nasza Parafia zorganizowała dwie imprezy muzyczne. W Kielcach był to koncert kieleckiego chóru GOODnews. W Radomiu zaśpiewały dwa chór: Mieszany Chór Kameralny im. Bp. Jana Chrapka działający przy radomskiej katedrze oraz nasz chór parafialny.

 

W sobotę 22 stycznia w radomskim kościele spotkało się oprócz naszych dwóch chórów, wielu gości. Pośród nich swoją obecnością zaszczycili nas ks. Bp Henryk Tomasik Ordynariusz Diecezji Radomskiej, ks. prałat Edward Poniewierski – proboszcz radomskiej Parafii katedralnej i ks. dr Zbigniew Gaczyński - Referent do spraw ekumenizmu. Kameralny Chór Mieszany im. Bp. Jana Chrapka wystąpił pod dyrekcją Marleny Cieślak, prezentując bardzo bogaty repertuar kolęd. Piesni były śpiewane niezwykle dynamicznie i radośnie. Nasz chór parafialny pod dyrekcją diakon Katarzyny Rudkowskiej, również wypadł znakomicie. A co zasługuje na szczególne podkreślenie, że „rozrasta się” o nowych śpiewaków, oraz to, że na występach wspierają go także swoim śpiewem dzieci. Koncert prowadził ks. Wojciech Rudkowski. Nie był on jedynym duchownym zabierającym głos. Piękną refleksję na temat śpiewu wypowiedział ks. prałat Edward Poniewierski. Szczególną, podczas całego koncertu, była obecność ks. Bp. Henryka Tomasika, który na zakończenie udzielił wszystkim biskupiego błogosławieństwa. Wcześniej oba chóry odśpiewały wspólnie dedykowaną mu pieść „Niech ci Bóg błogosławi co dnia”. Była to dedykacja do życzeń imieninowych złożonych mu przez ks. Wojciecha Rudkowskiego. Po tak wspaniałym doświadczeniu wspólnego kolędowania oba chóry zgodnie postanowiły, że jeszcze nie raz spotkają się na wspólnym śpiewie. Uchylimy rąbka tajemnicy, że najbliższe spotkanie ma mieć miejsce, tym razem w radomskiej katedrze, podczas Wielkiego Postu.

 

Kielecki koncert był pokazem ekspresji jaka ukryta jest w muzyce Gospel. Muzyce kojarzonej głównie z plantacjami bawełny na południu Stanów Zjednoczonych. Kojarzonej też z ciężką pracą czarnych niewolników. Geneza tej muzyki jednak sięga swoimi korzeniami do czasów szesnastego wieku, kiedy to w roku 1559 królowa angielska Elżbieta, jako głowa Kościoła Anglikańskiego, zezwoliła wiernym na śpiewanie Psalmów. Stąd też bardzo szybko Psalmy stały się niezwykle popularne wśród ludu. Miały one prostą melodykę i były odpowiednio zrymowane. Dzięki temu łatwo je zapamiętywano. Psalmy stały się tak popularne, iż śpiewali je nawet marynarze angielscy, na co dzień łupiący Hiszpan. Ale to właśnie ci marynarze zachwycali śpiewem Psalmów Indian z Ameryki Północnej. Oczywiście tymi, którzy śpiewanie Psalmów zakotwiczyli na dobre w Nowym Świecie byli purytanie. Z czasem bardzo popularne stało się również śpiewanie hymnów, które coraz śmielej weszły do Kościoła angielskiego w drugiej połowie XVII wieku. A swój największy rozkwit przeżyły w XVIII wieku za sprawą ruchu metodystów. Twórca Kościoła metodystycznego, Jan Wesley, uważał hymny za najlepszy środek do skruszenia zatwardziałych serc.  Oprócz tego zmienił się charakter kazań. W miejsce przygotowanych wcześniej i odczytywanych z kartek kazań, pojawiły się płomienne, pełne emocjonalnego ładunku przemowy. Hymny i nowy sposób zwiastowania budziły w słuchaczach niezapomniane emocje. Historia podaje wiele niezwykłych przykładów. Szczególnie barwną postacią jest były kapitan niewolniczego brygu John Newton, który nawrócił się, uwolnił wszystkich niewolników, a następnie stał się najbardziej znanym twórcą XVIII wiecznych hymnów. Szczególnym zjawiskiem było też pojawienie się tzw. „Shakers”, którzy wierzyli, że dzięki muzyce połączonej z gwałtownymi ruchami ciała szatan może być wyprowadzony w pole, ośmieszony i przepędzony. Tak więc wraz z tym ruchem, na chrześcijańskie nabożeństwo dołączyła jeszcze jedna niezwykła ekspresja – taniec wyrażający radość ze zwycięstwa nad siłami zła.
Opisane powyżej elementy stały się podłożem tego, co współcześni kojarzą z pojęciem muzyki Gospel. Z czasem zjawisko to przybrało kilka kierunków i szczególny swój rozkwit w XIX wieku. Najpierw pojawiły się tzw. „Revival Camp Meetings”, czyli „Spotkania na Obozach Przebudzenia”. Inicjatorem tego zjawiska stał się prezbiteriański duchowny James McGready. Początkowo na tych spotkaniach pojawili się głównie biali metodyści. Były one swoistym nieformalnym zaczątkiem ruchu ekumenicznego, gdyż z czasem na tych imprezach można było spotkać przedstawicieli wszystkich Kościołów. Tam właśnie mocno praktykowany był styl mówienia kazań przechodzący w śpiew. Ten styl z czasem stał się właśnie cechą charakterystyczną nabożeństw w „czarnych” kościołach Ameryki. Uczestnicy spotkań przeżywali je niezwykle emocjonalnie, wręcz popadali w ekstazę religijną. W tym zjawisku badacze widzą początek stylu nazwanego „White Spirituals”. Z czasem na Revival Camp Meetings zaczęło pojawiać się coraz więcej czarnych niewolników. Przebywali tam za zgodą i przyzwoleniem swoich właścicieli. Niemały wpływ na tę zgodę miał autorytet duchownych, którzy wręcz domagali się dostępności praktyk religijnych dla niewolników. Ich uczestnictwo w tych imprezach stało się przełomowym momentem w muzycznej rzeczywistości czarnych. Tam rodzi się „Negro Spirituals”, które czarni rozwijają w charakterystyczny dla siebie sposób, który postronny człowiek kojarzy dziś z pojęciem Muzyki Gospel.
W wieczór 24 stycznia mogliśmy poczuć część atmosfery spod znaku Negro i White Spirituals. W kieleckim kościele osiemnaście młodych osób z niezwykłą radością wykonywało kolędy w charakterystycznych dla tych stylów aranżacjach. Śpiewali też tradycyjne polskie kolędy. Szczególnie ciekawie brzmiały w nowych aranżacjach Tryumfy Króla Niebieskiego, czy Oj Maluśki, Maluśki, słowem góralska nuta w amerykańskim wydaniu. Koncert wzbudził żywiołową reakcję publiczności. Miło było patrzeć na wykonawców, którzy w swój śpiew wkładali tak wiele zaangażowania, którym wspólne śpiewania sprawiało tak wiele radości. Całością chóru, z niezwykłym wdziękiem, dyrygowała pani Justyna Mroczek-Gil.

 

   Pasyjnie i ekumenicznie
Jak zapewne uważni czytelnicy Rybaka pamiętają dnia 22 stycznia w radomskim kościele miało miejsce niezwykłe wydarzenie: Ekumeniczny Koncert Kolęd. Koncert, w którym udział wzięły: Kameralny Chór Mieszany im. Bp. Jana Chrapka z radomskiej Katedry oraz nasz Chór Parafialny. Podczas tego koncertu padły deklaracje dalszej ekumenicznej współpracy w dziedzinie wspólnego śpiewania. Słowo zamieniło się w czyn. Dnia 27 marca w radomskiej katedrze odbył się Koncert Pasyjnych Pieśni.

 

W koncercie wystąpiły aż cztery chóry:  Chór Parafii Ewangelicko - Augsburskiej w Radomiu pod dyrekcją diak. Katarzyny Rudkowskiej; Chór Mieszany Familia z Sanktuarium Najświętszej Rodziny Kraków - Nowy Bieżanów pod dyrekcją Beaty Kaczmarskiej oraz gospodarze Cecyliański Chór Katedralny i Kameralny Chór Mieszany im. Biskupa Jana Chrapka, którymi dyrygowała Maria Czarnecka – Cieślak. Był to niewątpliwie bardzo niezwykły czas. Przede wszystkim obcowanie z pełną refleksji pieśnią pasyjną. Pieśnią, która zapewniła uczestnikom koncertu głębokie przeżycia duchowe. Nasz chór wypadł na tle innych chórów bardzo dobrze. Zaśpiewał dwie pieśni: „Przy Twym krzyżu”, „Przez dobrą moc Twą, Panie otoczony”. Sądząc po intensywności braw śpiewanie ewangelickiego chóru spodobało się publiczności katolickiej katedry.
Na Koncercie Kolęd w naszym kościele wystąpiły dwa chóry, a na Koncercie Pasyjnym w katedrze aż cztery. Ciekawe czy dalsza współpraca rozpoczęta przez dwa chóry będzie postępowała nadal tak dynamicznie? Czas pokaże…

 

   Koncert Chóru z Łotwy

 

   W bardzo nietypowy sposób nasza Parafia rozpoczęła remont radomskiego kościoła. Rozpoczęła remont od koncertu. W radomskim kościele mieliśmy możliwość usłyszeć chór z luterańskiej Parafii na Łotwie. Nasi współwyznawcy z miasta Sloki-Jurnali, przebywali w Polsce na zaproszenie Parafii w Tomaszowie Mazowieckim. Ich pobyt w Radomiu miał miejsce w czasie, gdy wykonawca remontu wszedł na tzw. plac budowy. Stąd też udało się połączyć koncert z ideą promocji remontu kościoła w mediach i wśród radomskiego społeczeństwa.
Sam chór zrobił na słuchaczach niezwykłe wrażenie. Przede wszystkim stroje. Chórzyści i chórzystki byli ubrani w stroje ludowe z różnych regionów Łotwy. Ponadto przepięknie śpiewali, zarówno w swoim ojczystym języku, jak i po angielsku.
Ale nie tylko śpiew i stroje pozostały w pamięci widowni. Jedną z niezwykłych rzeczy była informacja o tym, jak bolszewicy w 1940 roku dokonali na Łotwie mordu na 15 tysiącach ludzi, którzy stanowili intelektualną elitę narodu. Nam, słuchającym  opowieści o tym fakcie przychodziło na myśl słowo, symbol – Katyń. Charakter i sposób przeprowadzenia zbrodni ten sam. Oprócz tego, prowadzący koncert opowiadał o tym, jak jego ojczyzna odzyskiwała niepodległość po rozpadzie Związku Radzieckiego właśnie poprzez pieśni. Szczególnie podniosłą chwilą było wykonanie modlitwy „Ojcze Nasz” w języku łotewskim. Muzyka do tej modlitwy pochodziła z kantaty napisanej w celu upamiętnienia odzyskania niepodległości. Nie trzeba było rozumieć języka łotewskiego, by wiedzieć, że ma się do czynienia z pieśnią niezwykle podniosłą. Wszyscy widzowie wysłuchali modlitwy Ojcze Nasz, na stojąco.

 

Po koncercie nasi goście zatrzymali się jeszcze w naszym Zaczarowanym Ogrodzie, gdzie przy wspólnej kolacji przy grillu spędzili z nami miły czas .

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   Zjazd Chórów Diecezji Warszawskiej – Muzyczna Biblia
Muzyka jest jednym z najpiękniejszych darów jakie człowiek otrzymał od Boga. Marcin Luter muzyce wyznaczył pierwsze miejsce zaraz po teologii. Mówił, „…że jest to najwspanialszy i najpiękniejszy dar jaki ludzie otrzymali od Boga. Dar, którego szatan strasznie nie lubi”.

 

Muzyka ma ogromny wpływ na życie człowieka, na jego duszę, ale także na cały jego organizm. Pan Bóg wiedząc jakim dobrodziejstwem jest muzyka, nie tylko dał nam możliwość grania i śpiewania, ale otoczył nas muzyką. Muzyką graną i śpiewaną przez przyrodę. Śpiew ptaków, szum drzew, szmer wody w potoku, szum wiatru, trzask ognia z ogniska, to wszystko jest muzyką. I śmiało można powiedzieć, że to muzyka z najwyższej półki, bo nie tylko jest przyjemna dla ucha, ale działa kojąco na cały ludzki organizm. Bogactwo dźwięków przyrody ma niesamowicie dobroczynny wpływ na całego człowieka. Nawet niektóre choroby można wyleczyć muzyką. Muzykoterapia nie jest wymysłem dzisiejszych czasów, znano ją i praktykowano także w czasach biblijnych. Kiedy króla Saula ogarniał gniew i złe myśli, słudzy podsyłali mu Dawida, by grał na harfie, a to wyciszało króla. Już po 10 minutach słuchania odgłosów przyrody, czy łagodnych dźwięków muzyki u większości słuchaczy mija zmęczenie, oddech staje się wolniejszy, praca serca zwalnia, a negatywne emocje takie jak złość, niechęć, czy agresja powoli ulegają wygaszeniu. Podobnie dobroczynny wpływ mają pieśni śpiewane przez nas samych. Ktoś może powiedzieć: o nie, ja strasznie fałszuję, słoń nadepnął mi na ucho, nie mogę śpiewać. Nic bardziej mylnego. Nie mając absolutnego słuchu, owszem nie możemy śpiewać na koncercie, ale dla siebie, w domu, czy na nabożeństwie: TAK. Śpiewać każdy może, trochę lepiej, lub trochę gorzej – słowa z tej piosenki sprawdzają się: w domu, podczas pracy w ogrodzie, na wycieczce, na nabożeństwie. Bo Bóg słucha innym uchem. On słucha serca. Kiedy pieśń wypływa z serca, wtedy dla Boga jest to najczystsza melodia. A gdy śpiewają tylko nasze usta, a serce pozostaje z boku, to dopiero wtedy Bóg słyszy fałszywe tony i zgrzyty.
Śpiewanie pieśni religijnych nie tylko ustami, ale także i sercem, ma bardzo ważne znaczenie dla naszej wiary, ma olbrzymie znaczenie dla wiary całego zboru. Poprzez pieśni możemy wyrazić Bogu nasze podziękowanie. A mamy za co dziękować. Pieśni, które znajdują się w naszym śpiewniku kościelnym, czy młodzieżowym są bardzo bogate w treści, są kwit esencją luterańskiej teologii. Te pieśni to nic innego jak Muzyczna Biblia.

 

Tej Muzycznej Biblii mieliśmy okazję posłuchać w sobotnie popołudnie 28 maja w kieleckim kościele. Wtedy to odbył się Koncert Galowy Zjazdu Chórów Diecezji Warszawskiej. W koncercie wzięły udział chóry z Parafii w Lublinie, Łodzi, Pabianicach, Radomiu, Tomaszowie Mazowieckim, Warszawie, Zgierzu i Guben. Koncert był imprezą otwartą dla miasta, został wcześniej ogłoszony w lokalnych me¬diach i tym samym na widowni zasiedli nie tylko chórzyści i kieleccy Parafianie. Zanim jednak usłyszeliśmy wspaniałe treści z Muzycznej Biblii, chórzyści mogli wziąć udział w ciekawym, muzycznym doświadczeniu. Przez dwie godziny próbowali swoich sił w muzyce Gospel. Pod czujnym okiem pani Małgorzaty Banasińskiej – Barszcz, wykładowcy Politechniki Świętokrzyskiej w Kielcach, uczyli się Jamajskiej kolędy: Thank you for the Christmus. Ale to nie koniec ciekawostek, jakie przygotowali organizatorzy tegorocznego Zjazdu. Z uwagi na bardzo bliskie sąsiedztwo Parafii Ewangelickiej w Kielcach z Muzeum Zabawek i Zabawy część kulinarna Zjazdu odbyła się właśnie w tym muzeum. Stronę kulinarną parafianie z Kielc i Radomia (stanowią jedną Parafię), dopracowali do perfekcji. Na stołach oprócz wspaniałych domowych ciast, znalazł się także wiejski chleb, smalec, masło czosnkowe, a nawet małosolne ogórki. Dyrekcja Muzeum Zabawek i Zabawy udostępniła także dla chórzystów swoje wystawy, a tu każdy, młodszy czy starszy, znalazł coś ciekawego dla siebie.
Diecezjalny Zjazd Chórów Diecezji Warszawskiej uważam za udany. Wzrasta poziom wykonywanych pieśni, przybywa chórzystów, a także osób towarzyszących, dla których Zjazdy są doskonałą wycieczką i wielkim przeżyciem muzycznym. W tym roku Parafia Kielecka gościła aż 210 osób, choć sama liczy zaledwie 29. Znakiem rozpoznawczym tegorocznego Zjazdu była zielona nutka i takie zielone nutki - breloczki wykonane z filcu otrzymał każdy uczestnik. Nutki – breloczki zaliczyć należy do rękodzieła, gdyż zostały  wykonane ręcznie przez kieleckich parafian.
Dla małej diasporalnej parafii zorganizowanie Zjazdu Chórów jest wielkim przedsięwzięciem logistycznym, ale trud i praca się opłaca. Bo Zjazd Chórów w małej parafii jest pozytywnym świadectwem wobec mieszkańców, jest Ewangelizacją. Śpiew to wyższa forma słowa. Słowa czasem umykają, wpuszczamy je jednym uchem, a drugim wychodzą. A śpiew to co innego. Ma wielką moc, bo dociera do ludzkiego wnętrza i czyni cuda. Poprzez muzykę możemy najpełniej zwiastować innym Słowo Boże. Muzyka to swoisty magnes przyciągający ludzi do Boga.
Muzyka rzeczywiście jest jednym z najwspanialszych i najpiękniejszych darów jakie mogliśmy otrzymać od Boga. Można powiedzieć, że Muzyka jest środkiem o kompleksowym działaniu. Z jednej strony towarzyszy nam w chwilach dobrych jak i złych, pomaga wyrazić nasze emocje i przynosi ukojenie. A z drugiej strony pozwala najpełniej wyrazić Bogu wdzięczność za Zbawienie.
„Gdzie słyszysz śpiew tam wejdź, tam dobre serca mają, źli ludzie wierzaj mi, ci nigdy nie śpiewają.” Goethe

 

   Koncert Chóru z Pabianic
Miesiąc maj w naszej Parafii obfitował w muzykę chóralną. Najpierw występ Chóru z Łotwy, potem wielkie muzyczne śpiewanie w Kielcach, a dzień później koncert chóru z Pabianic w radomskim kościele. Chórzyści z Pabianic jadąc na Zjazd Chórów połączyli przyjemne z pożytecznym i zorganizowali dwu dniową wycieczkę. W sobotę, na tyle na ile na to pozwolił napięty program Zjazdu Chórów, zwiedzili miasto Kielce. A dzień później gościliśmy chórzystów w Radomiu wraz z duchowym opiekunem ks. biskupem Janem Cieślarem. Na nabożeństwie wystąpił zarówno Chór Cantoria jak i Zespół Note Viola. Radomscy Parafianie słuchając występów chórów, mogli choć trochę poczuć wspaniałą atmosferę muzyczną jaka panowała dzień wcześniej na Zjeździe Chórów w Kielcach. Po nabożeństwie zebraliśmy się w Zaczarowanym Ogrodzie na tradycyjny grill, wspaniałe ciasta i sałatki, które przygotowały nasze Parafianki. To niesamowite błogosławieństwo, że możemy posiadać taki Zaczarowany Ogród, który zresztą z roku na rok pięknieje.