Zainstaluj najnowszą wtyczkę flash!
 
Cmentarz w Kielcach  
Cmentarz ewangelicki w Kielcach

autor tekstu: Stefan Iwański
autor zdjęć: Marcin Janda
   
Idąc cmentarzem partyzanckim w Kielcach, w kierunku południowym, dochodzimy do jednego z najstarszych, komunalnych cmentarzy naszego miasta. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, że była to kiedyś nekropolia ewangelicka (do 1969r.). Obecnie, starych nagrobków ewangelickich jest bardzo mało i są one porozrzucane po terenie całego cmentarza.

    Kiedy w latach trzydziestych dziewiętnastego wieku, zawiązała się ewangelicka parafia, zbudowano i poświęcono kościół w 1838r a parafian początkowo grzebano na cmentarzu katolickim. Tam też znaleźli się tacy znani Kielczanie jak: Jan Keller, ofiarodawca placu pod budowę kościoła, Karol Meyzer, powiatowy architekt i twórca projektu naszego kościoła, czy Jan Jakub Lardelli, pochodzący ze znanej szwajcarskiej dynastii cukierników, fundator kieleckich organów .
    Trudno powiedzieć, kiedy wytyczono działkę pod cmentarz ewangelicki. Przesłanki wskazują na to, że istniał już w latach pięćdziesiątych XIX wieku. Jednakże zgodnie z posiadaną inwentaryzacją nagrobków, dokonaną w 1968r., najstarsze groby pochodzą z początków lat siedemdziesiątych, ale są na niej także groby z nieczytelnym napisem, które mogą świadczyć o wcześniejszych pochówkach.
    W roku 1969 parafia przekazała cmentarz władzom komunalnym miasta, wydzielając dla siebie niewielką kwaterę na własne pochówki. Taka też sytuacja trwa do dnia dzisiejszego. Niezależnie od powyższego dokonano uzgodnień dotyczących zachowania ze względów rodzinnych, historycznych, czy artystycznych 65 grobów i grobowców. Z tego ostatniego zobowiązania miasto nie zawsze wywiązywało się z należytą uczciwością i zawłaszczało groby, które do niego nie należały. Kościół więc musiał, co z przykrością muszę przyznać, nie jeden raz interweniować do władz miasta.

Takim przykładem jest między innymi grób powstańca styczniowego Kazimierza Frycza. Grób ten został zlikwidowany w roku 1982, a w jego miejscu pojawił się całkiem inny „lokator”. Na szczęście rozbita płyta  z grobu Kazimierza Frycza zachowała się i za sprawą Konserwatora Zabytków została sklejona i umieszczona na symbolicznym grobie mieszczącym się na dróżce, obok grobu, który wcześniej do K. Frycza należał.

    Kazimierz Frycz to uczestnik Powstania Styczniowego o pseudonimie Grabówka.
Po Powstaniu studiował rolnictwo w Halle, zarządzał majątkiem w Cie
szkowach na Ponidziu. Z czasem zamieszkał w Kielcach, gdzie był współwłaścicielem i redaktorem Gazety Kieleckiej. Zmarł w grudniu 1922r. i jako powstaniec, pochowany został z najwyższymi honorami wojskowymi. Warto też wspomnieć, że jego syn Karol Frycz (1877-1963r.) to znany dobrze polskiemu społeczeństwu wybitny krakowski malarz, reżyser teatralny i scenograf.
   









Karol Frycz (†1910) to również powstaniec styczniowy, choć nie posiada tak długiego  i barwnego życiorysu powstańczego jak jego brat Kazimierz Frycz. Mieszkał w Kielcach, gdzie był długoletnim rejentem i członkiem kolegium kościelnego (rady parafialnej). Jego grób, posiada ciekawy od strony artystycznej, nagrobek w postaci klasycystycznej kolumny.






   



Blisko wspomnianej mogiły znajduje się okazały, bodaj najwyższy na cmentarzu, kamienno - ziemny grobowiec, w którym pochowany jest kolejny powstaniec styczniowy Gustaw Schon.

W jakiś czas po Powstaniu osiadł on w Bodzentynie, gdzie był właścicielem farbiarni. W roku 1885 zetknął się z nim młodziutki jeszcze Stefan Żeromski, podówczas guwerner w majątku  Sieradowice (obok Bodzentyna), i w swych „Dziennikach” ten fakt odnotował. W dwudziestym wieku był już szanowanym obywatelem naszego miasta. Z przekazów rodzinnych wynika, że po uzyskaniu przez Polskę niepodległości, leciwego już Schona, namawiali koledzy powstańcy do uzyskania formalnego statusu Weterana Powstania 1863, co związane było z otrzymywaniem dożywotniej pensji. Odpowiedzieć miał na to, że jest człowiekiem zamożnym, a młode i biedne państwo nie może płacić zamożnemu. Kiedy zmarł w roku 1924 w uroczystości pogrzebowej wzięli udział liczni Kielczanie i wszystkie miejskie orkiestry.
   
Między współczesnymi grobami można też zobaczyć mogiły dwóch kieleckich proboszczów ks. Edwarda Lembkego  i Henryka Zandera.

Ks. Lembke († 1877) to długoletni proboszcz kieleckiej parafii. Dzięki niemu w roku 1859 dokonano remontu kościoła i plebanii, na wieży zawieszono dzwon, oraz założono ewangelicką szkołę elementarną. Nawiasem mówiąc, szyld tej szkoły kilkanaście lat temu odnaleziono na strychu plebanii i podarowano Muzeum Lat Szkolnych Stefana Żeromskiego w Kielcach. Ks. Lembke był człowiekiem zamożnym (ze względu na posag żony). Posiadał wysokiej klasy fortepian, będący jedynym tego typu instrumentem w Kielcach. Instrument ten każdorazowo wypożyczał, kiedy w mieście dawali koncerty odwiedzający nasze miasto mistrzowie klawiatury. Grób ks. Lembke częściowo przykryty inną płytą z nieznanego grobu, pozostawioną przez niefrasobliwego kamieniarza. 
 
  Ks. Henryk Zander (†1911) to również długoletni proboszcz. Za jego to czasów w roku 1902 dokonano generalnego remontu kościoła. Z tej też okazji, na szczycie świeżo wyremontowanej wieży umieszczono pojemnik z wielce osobliwym i ciekawym zarazem dokumentem. Kiedy, dokładnie po stu latach, w roku 2002, dokonano kolejnego generalnego remontu kościoła, na wieży odnaleziono wspomniany wyżej pojemnik. Jego zawartość znajduje się obecnie w posiadaniu parafii a treść pozwolę sobie przytoczyć  w całości.:
    „D. O. M. Kościół Ś - tej Trójcy wybudowany w 1837 r. Poświęcony 3 grudnia 1837 r. Odnowiony został przy wystawieniu nowej wieży w roku po narodzeniu Chrystusa Pana 1902, za panowania Najjaśniejszego Cesarza i Króla Mikołaja II Aleksandrowicza. Warszawskim Jenerał Gubernatorem był Jenerał Adjunt Czertkow. Kieleckim Gubernatorem Szambelan Ozierow. Prezesem Warszawskiego Ewangelicko – Augsburskiego Konsystorza Jenerał Inżeneryi Burman. Warszawskim Jeneralnym Superintendentem X. Manitius. Superintendentem Dyecezyi Piotrkowskiej X. Müller. Pastorem Parafii Kieleckiej x. Henryk Zander. Członkami Kollegium Kościelnego byli: Welke Alfons, Reichelt Karol, Frycz Karol, Karsch Edward, Frey Marcin, Rudke August. Kantorem parafjalnym był Wilhelm Vogt. Zakrystjanem Hofman. Roboty wykonali m. ciesielski Andrzej Ryl m. murarski Michał Słoń, m. blacharski Cyna. Miedziane kule pozłociła Warszawska Firma: Bracia Buch, Norblin i Werner. W 1902 r. parafja Kielcka liczyła rodzin 300 (dusz 1118). Polecając kościół nasz opiece Wszechmogącemu Bogu spisaliśmy powyższe wiadomości i dla potomków naszych w dniu wznoszenia Krzyża na szczycie wieży, 4 Listopada 1902 r. X. H. Zander, Alfons Welke – Architekt, Karol Frycz, Karol Reichelt, Edward Karsch”.
    Zarówno pastor Zander, jak i jego rodzina to postacie powszechnie lubiane  i szanowane, nie tylko przez parafian ale i przez przedstawicieli innych wyznań. Trudno się więc dziwić, że kiedy przed laty opuszczał poprzednie probostwo w Aleksandrowie, parafianie wyprzęgli konie z pojazdu, którym odjeżdżał i błagali go by ich nie opuszczał.
    Ks. Zander spoczywa w ziemnej mogile z wyciosanym w kamieniu  pomnikiem u wezgłowia.
   
Przy południowym ogrodzeniu rzuca się w oczy okazały grobowiec wykonany z czerwonego, tumlińskiego, piaskowca. W nim spoczywa Karol Reichelt, pierwszy Komendant Ochotniczej Straży Ogniowej w Kielcach.  Straż Ogniowa w naszym mieście powstała w roku 1873 między innymi z
inicjatywy wspomnianego Reichelta oraz innego znanego Kielczanina i ewangelika Alfonsa Welkego. Reichelt to kielecki przemysłowiec  i właściciel  wytwórni mydła. Jako komendant straży dokonał zakupu kilku koni oraz sprzętu niezbędnego przy gaszeniu pożaru. On też spowodował wybudowanie domu koszarowego (stojącego do dziś), z drewnianą, czworoboczną więżą - czatownią, na szczycie której dyżurny strażak wypatrywał ognia i dzwonił na alarm, gdy zachodziła potrzeba. Jako plus dodam, że kielecka straż powstała jako trzecia na terenie Królestwa. Prawie przez sto lat, do roku 1972 mieściła się przy ul. Św. Leonarda 10. Obecnie zlokalizowane jest tam Pogotowie Ratunkowe.
   
Niedaleko grobowca Reichelta, p
rzy tym samym murze, mieści się grób  Alfonsa Welkego. Welke to kielecki architekt i współzałożyciel zakładów kamieniarskich, które do historii przeszły jako „Kieleckie Marmury”. Te właśnie zakłady, założone w roku 1874 przetrwały do dnia dzisiejszego jako Kieleckie Kopalnie Surowców Mineralnych SA. Mieszczą się one przy ul. Ściegiennego, po drugiej stronie WDK. Będąc architektem Welke dał się poznać jako autor różnych dokonań, zarówno w Kielcach  jak  również w okolicy. To on projektował wspomniany wcześniej dom koszarowy dla straży z czatownią, nieistniejący dawno budynek Rzeźni Miejskiej przy ul. Zagórskiej, czy Łaźnię Miejską przy  ul. Piotrkowskiej. Prywatnie był fundatorem marmurowej chrzcielnicy dla kościoła ewangelickiego oraz członkiem kolegium kościelnego tegoż kościoła.

Ponieważ żył w mieszanym związku małżeńskim (ewangelicko – katolickim) swój grób wybudował w murze oddzielającym dwa cmentarze. Idea była prosta. Kiedy umierał ewangelik, uroczystości pogrzebowe odby
wały się po stronie ewangelickiej cmentarza, kiedy katolik, po stronie katolickiej.
   



W tym samym murze miał wbudowany grobowiec dobrze znany kieleckiej społeczności Edward Karsch. Karsch  to właściciel jedynego w tamt
ych czasach w Kielcach browaru i wieloletni (ponad czterdzieści lat) naczelnik straży ogniowej. Straż pełniła wtedy rolę czegoś w rodzaju kompani honorowej. Żadne więc święto państwowe czy kościelne nie mogło się obejść bez strażaków.
Często więc można było widzieć, maszerujących główną ulicą Kielc – ul. Sienkiewicza, strażaków, w swych galowych mundurach, z kirasjerskimi, pozłacanymi hełmami na głowach. Na ich czele kroczył, wysokiego wzrostu, ich naczelnik. Edward Karsch poruszał się po mieście bryczką dość osobliwej urody. A był to pojazd czarny, resorowany z siedzeniem pasażerów przylegającym do siedzenia woźnicy. Tym pojazdem wiózł  wtedy jeszcze komendanta,  Józefa Piłsudskiego do swego domu na obiad, kiedy on na początku września 1914r. ze swoimi strzelcami,  stacjonował w naszym mieście. Wieść niesie, że Piłsudskiego ugościł Karsch we własnym domu, a strzelcom zafundował obiad pochodzący z kuchni polowej.
  

 Edward Karsch żonaty był z katoliczką  Jadwigą Romiszowską dlatego jego grobowiec jest także w murze. Kiedy zmarł w marcu 1958r. obrządek po
grzebowy odbył się po stronie ewangelickiej. W dwa lata potem, po drugiej stronie muru odbył się pogrzeb jego żony Jadwigi.





 
Idąc alejką przecinającą cmentarz z północy na południe, po prawej stronie, blisko bramy, natknąć się można na na skromny grób Wiceprezydenta Kielc Juliusza Potockiego (†1942).
   








Tuż obok poprzedniego s
poczywa znany działacz społeczny i harcmistrz Edward Meissner (†1957). Ten znany działacz miał dwie pasje, które nie opuszczały go aż do śmierci, to praca dla ludzi biednych i potrzebujących oraz harcerstwo.

Tą pierws
zą mógł realizować, kiedy po studiach podjął pracę w PCK, początkowo jako referent, a z czasem jako prezes zarządu. Harcerstwo towarzyszyło mu już od trzynastego roku życia.
Musiał być szanowanym człowiekiem, gdyż, kiedy zmarł w 54 roku życia, w uro
czystości pogrzebowej wzięła udział niezliczona liczba żałobników, zarówno z miasta jak i terenu. Władze miasta uhonorowały tego znanego Kielczanina ulicą jego imienia, w dzielnicy Ślichowice, zaś na kamienicy znajdującej się przy ulicy Sienkiewicza, (naprzeciwko ul. Staszica) widnieje tablica z napisem o następującej treści: Pamięci Edwarda Meissnera,1902 – 1957 Prezesa Zarządu Wojewódzkiego PCK, harcmistrza, członka Szarych Szeregów ps „Stanisław”, zasłużonego działacza społecznego.
   




Pisząc o cmentarzu i spoczywających na nim zmarłych uważam za stosowne wspomnieć o dużej kwaterze  zlokalizowanej kiedyś przy północnej stronie, przy murze. Tam spoczywali ongiś żołnierze austriaccy i niemieccy, którzy polegli w czasie I Wojny Światowej. Po mogiłach ani po stojących żeliwnych krzyżach nie pozostał ślad. Pozostał jedynie, stojący bliżej  zachodniej bramy, okazały pomnik, fundacji władz miasta, który poświęcony jest żołnierzom różnych  narodów poległych na frontach I Wojny Światowej.









    Kiedy w roku 1969 parafia ewangelicka przekazała cmentarz  na rzecz miasta było na nim dokładnie 451 grobów i grobowców, nie licząc mogił żołnierskich (wg inwentaryzacji dokonanej rok wcześniej). Z tej liczby zachowało się jedynie 35.
 

Pozostałe zostały zlikwidowane a ich nagrobki wykorzystano nie zawsze do szlachetnych celów. Porozbijane płyty nagrobne zobaczyć można w bramie i ogrodzeniu od strony ogródków działkowych. W niektórych miejscach ogrodzenia  widnieją  fragmenty nazwisk, a niekiedy i całe nazwiska (na bramie) !!!!!!!!!!
 
  Tu nasuwa się refleksja. Jesteśmy bardzo wrażliwi na to, że inne narody w swoim kraju niszczą nasze groby.
Ale przecież my robimy to samo. Niszczymy groby tylko dlatego, że należą do przedstawicieli innych wyznań bądź narodowości. To przykre świadectwo naszej chrześcijańskiej wiary.