W gronie kilku niezadowolonych tym faktem postanowiliśmy, że rozpoczniemy nasze męskie spotkania, których motywem przewodnim stanie się „męskie Kino”.
I tu gwoli wyjaśnienia nie chodzi o serie filmów z bijatykami, pościgami czy innymi „atrybutami” męskości. Jednak są takie pozycje, które nasze wspaniałe kobiety niekoniecznie chcą oglądać razem z nami. Tak więc spotykamy się, by obejrzeć filmy z przesłaniem, często nieoczywistym ukrytym w tle a jednak zmuszającym do zastanowienia - w końcu inspirację do własnego rozwoju i wzrastania możemy czerpać z najbardziej nieoczekiwanych miejsc, spotkań czy niespodziewanych wydarzeń.
Zaczęliśmy od apokaliptycznego obrazu „Księga Ocalenia” - film z 2010 rok z Denzelem Washingtonem w roli głównej, jak na razie jedyna pozycja po której rozeszliśmy się zanurzeni w swoje rozważania, bez jakiejś dodatkowej dyskusji po. Osobiście polecam zwłaszcza jeśli ktoś nie oglądał, a finał filmu nie jednego może zadziwić i wprawić w zadumę.
Pozostając w apokaliptycznych klimatach i walce dobra ze złem kolejny na ekran wjechał Arnold Schwarzeneger w „I stanie się koniec”.
Z innych pozycji, które pozostały w pamięci (przynajmniej dla mnie):
„Gran Torino” z Clintem Eastwoodem, bardzo dająca do myślenia pozycja o przełamywaniu stereotypów czy poświęceniu siebie dla wyższego dobra.
Był niezapomniany Al Pacino w „Zapachu Kobiety” - no przecież że jak najbardziej męski temat, koleżeństwa, wierności wartościom i czy warto je „przechandlować” dla wartości tego świata kariery bogactwa itd.
Była również produkcja nowa (jak na nasz repertuar) film z 2024 roku „Przemiana” - dostępny na platformach, wart obejrzenia (mimo że raczej jest to produkcja niskobudżetowa i ma swoje niedociągnięcia) nawet w rodzinnym gronie. Dorastający nastolatek pełen buntu musi dorosnąć. Film który pokazuje jak ważne często w życiu są relacje budowane na wartościach i jak wiele potrafią dać. Nie zdradzę szczegółów by nie psuć zabawy zainteresowanym.
Klasyka męskiego filmu czyli „Skazani na Shawshank” kto oglądał ten wie dlaczego to klasyk naszego męskiego kina.
Było też oczywiście „Królestwo Niebieskie” no bo jak mogłoby go zabraknąć.

Cofając się w „Stare Kino” trzeba wspomnieć o takich obejrzanych filmach jak: „7 wspaniałych” czy z polskiej kinematografii „Zezowate szczęście” kto oglądał ten wie jak daleko w przeszłość się cofnęliśmy i na pewno nie były to jedyne perełki „Starego Kina”, bo wiele ich jeszcze czeka w kolejce do obejrzenia.