2023-09-11

Chór na światowym nabożeństwie


Za nami Otwierające nabożeństwo LWF WOMEN'S PRE-ASSEMBLY.
❤️ Pierwszy raz było dane naszemu chórowi uwielbiać Boga śpiewem na międzynarodowym nabożeństwie. Śpiew w różnych językach, modlitwa w różnych językach...
🎶 Śpiewaliście kiedyś CUDOWNĄ BOŻĄ ŁASKĘ czy 🙏 zmawialiście OJCZE NASZ w 5 językach równocześnie?
Niesamowite doświadczenie!
Choć tak RÓŻNI możemy być JEDNOŚCIĄ w BOGU.
Dziękujemy za zaproszenie na to historyczne wydarzenie:
The Lutheran World Federation ❤️

Relacja Chórzystki Anni Mężyk z wyjazdu do Wrocławia 🙂

Początek września, poeta K.I. Gałczyński przypomina:  Gdy trzcina zaczyna płowieć, a żołądź większy w dąbrowie, znak, że lata złote nogi już się szykują do drogi…. A do  jakiej drogi szykują się nogi chórzystów? Na Wrocław!!  Już przed wakacjami nasza Pani Dyrygent zapowiedziała ten wyjazd, siódmego września. A jak chór dokądś jedzie, to żeby śpiewać i zwiedzać. A komu śpiewać we Wrocławiu? Kobietom, co przyjechały z całego świata do Wrocławia na spotkanie przygotowawcze kobiet przed XIII Zgromadzeniem Ogólnym Światowej Federacji Luterańskiej, które odbyło się w dniach 13-19 września w Krakowie.

Raniutko na dworzec, o 5. 37 jedzie pociąg z Lublina przez Radom do Wrocławia i dalej. Jedziemy, rozmawiamy, jemy śniadanie, i podziwiamy piękne widoki i piękne krajobrazy za oknem. A lato było piękne tego roku…..Przyjechaliśmy, wysiedliśmy i wyruszamy do miejsca, gdzie możemy poczekać na wejście do naszej noclegowni, tj. do hostelu. Idziemy, ciągniemy walizki i już podziwiamy miasto. Doszliśmy - to Kamienica pod Aniołami, na starym mieście we Wrocławiu, przy Kościele Opatrzności Bożej, należącym do parafii ewangelicko-augsburskiej. To blisko centrum, w szczególnym miejscu - w Dzielnicy Wzajemnego Szacunku, oficjalnie nazywanej Dzielnicą Czterech Wyznań, ponieważ przy ulicach tej dzielnicy stoją kościoły chrześcijańskie, tj. kościół rzymskokatolicki, ewangelicki i sobór prawosławny oraz synagoga Pod Białym Bocianem.

Mamy trzy godziny czasu, pójdziemy zwiedzać Wrocław z przewodnikiem. Przewodnik prowadzi nas do centrum starego miasta, rynku założonego ok. 1240 roku, to prostokątny plac, z którego wybiega jedenaście ulic i przejść. Przepiękne, starannie odmalowane, zadbane kamienice na rynku, kościół, ratusz, pręgierz, dachy, wieże, fontanna. Dalsza droga zwiedzania prowadzi na Ostrów Tumski przez wyspę Piaski. Idziemy i podziwiamy - wokoło stare domy, zbudowane z czerwonej cegły, ale wszystkie zadbane, dobrze utrzymane, a w nich urzędy i instytucje, restauracje, kawiarnie i sklepy, tętnią życiem i są pełne ludzi. Droga prowadzi przez mosty, jest ich dużo, bo Wrocław leży na 12 wyspach, a łączy je 120 mostów i 38 kładek. To najwięcej w Polsce i stawia miasto w czołówce Europy. To dlatego Wrocław nazywany jest Wenecją Północy.  Wyjątkowy jest zbudowany w 1910 roku, zrekonstruowany po wojnie, wiszący Most Grunwaldzki.  Jedyny na świecie most wiszący, którego pasma nośne wykonano z blach ułożonych na płask. A pod nogami też zabytki – stare kostki brukowe, starannie wygładzone, uzupełnione, większe i mniejsze, płaskie „kocie łby”, ale cóż….. po kilku kilometrach chodzenia nogi to czują. Wracamy do kamienicy.

Drugi dzień zaczyna się od tego wydarzenia, dla którego przyjechaliśmy do Wrocławia – nabożeństwo w Kościele Opatrzności Bożej. Stoimy, ćwiczymy, zaczyna się …. wchodzą uczestniczki zjazdu, kobiety z całego świata, ubrane w piękne, barwne, obfite szaty, suknie. Wygląda mi to na bal, ale to ich stroje liturgiczne. Świat jest tak różnorodny,  niewiele o nim wiemy. Zaczyna się nabożeństwo, śpiewamy. Nie tylko my, cały kościół śpiewa z nami, ale jaki głos podniósł się, kiedy zaczynamy śpiewać w języku południowo afrykańskim: Halleluja! Pelo tsa rona, di thabile kaofela – Śpiewamy chwałę Bogu! I równie potężny, wspólny śpiew, kiedy padło wezwanie do pokoju: Hevenu shalom alechem – niesiemy pokój wam wszystkim, w sześciu językach: hebrajskim, polskim, niemieckim, angielskim, francuskim i hiszpańskim.  ONE BODY, ONE SPIRIT, ONE HOPE. Takie jest hasło zaczynającego się XIII Zgromadzenia Ogólnego ŚFL.  Po nabożeństwie jeszcze kawa i pyszne ciasteczka , na które zostaliśmy zaproszeni przez parafię. Otwiera się czas i przestrzeń na zwiedzanie. Indywidualnie, co komu w duszy gra.

Nam, czterem osobom, w duszy gra Panorama Racławicka. Panorama Racławicka to monumentalny obraz, przedstawiający zwycięską bitwę Polaków z Rosjanami pod Racławicami w kwietniu 1794 roku. Panorama Racławicka ma długość 114m i wysokość 15m, dlatego  obraz prezentowany jest w specjalnie wybudowanej rotundzie w parku Słowackiego.  Panorama Racławicka powstała z inicjatywy lwowskich radnych, którzy chcieli w ten sposób uświetnić Powszechną Wystawę Krajową zaplanowaną na rok 1894, jednocześnie stulecie bitwy pod Racławicami. Zlecenie na wykonanie obrazu otrzymał lwowski malarz Jan Styka, który dobrał sobie grono współpracowników. Głównym współpracownikiem był Wojciech Kossak. Artyści konsultowali się z historykami, znawcami wojskowości, gromadzili archiwa, szkice, dokumenty, byli także na rekonesansie pod Racławicami, w miejscu, gdzie wojska polskie pod wodzą Tadeusza Kościuszki pokonały Rosjan. Prace nad obrazem trwały dziewięć miesięcy. Przez połączenie malowidła i elementów scenografii uzyskiwano efekt iluzji, czyli dodatkowej perspektywy. Uroczyste otwarcie Panoramy Racławickiej nastąpiło 5 czerwca 1894. "Krzepiąca serca" bitwa racławicka miała dla będącego wówczas w niewoli narodu polskiego niezwykłe znaczenie. Od razu stała się głównym magnesem przyciągającym do Lwowa rzesze turystów, a teraz także do Wrocławia. Panorama Racławicka to pierwsze i jedyne zachowane do dziś polskie dzieło tego rodzaju.   Obejrzeliśmy panoramę, wysłuchując informacji przekazywanych przez lektora o akcji przedstawionej na obrazie. Bardzo ciekawe, nasza polska historia, mądry dowódca Kościuszko, odważni żołnierze – zwykli chłopi, kosynierzy. Warto to sobie przypomnieć.

Wyszliśmy z rotundy, mamy jeszcze czas – dokąd teraz? Piękny stary Wrocław, ale mnie ciągnie zieleń – drzewa, trawa, parki. Idziemy w alejkę, nie wiemy dokąd, ale w zieloności, w cieniu. I tak idąc, dochodzimy nad brzeg Odry, a tam ktoś stoi i zachęca, aby wsiąść do jachtu „Joanna” i popływać, popatrzeć na Wrocław z wody. Czy nas, uczestników Żeglarskiego Zjazdu Chórów w Radomiu trzeba mocno do tego namawiać?? Nie, nie trzeba. Pan zaoferował zniżkę „rodzinną”, a więc wsiadamy. Fajnie się pływa, oglądamy Wrocław z innej perspektywy, „majtek” opowiada o śluzach, przepływach, przekopach, mostach. Dużo informacji, trudno zapamiętać. A nagle widać gondolę, kolejkę linową na drugi brzeg Odry.  Czas mija, opłynęliśmy, wracamy.  Łódka jest drewniana, klasyczna, więc zadaję pytanie „Czy ta łódka, która płyniemy to taka klasyczna, drewniana łódka?” Tak, to dość wiekowa drewniana łódka i chyba też najmniejsza z tych wykorzystywanych do przewozu turystów. To co może chórzystka na taką informację odpowiedzieć? Trzy, cztery, śpiewamy: „Gdy stary kadłub zapada się w głąb, kiedy cię śmiertelny przenika ziąb , a ty w szalupie jesteś sam, mój Panie, okaż swą moc, O Boże siłę daj, wiarę daj, wytrwałość daj. Nadzieję Panie daj, na to że ujrzę znów dom!!” Do widzenia, miło było!!

Wysiadamy, ale teren zielony ciągnie się dalej i kolejka linowa nas wzywa. Idziemy więc brzegiem rzeki, po drodze są piękne budynki i ten piękny, wiszący Most Grunwaldzki.   Kolejka linowa nazywa się Polinka i kursuje nad Odrą między kampusami Politechniki Wrocławskiej. Kupujemy bilety, wsiadamy. Wagonik znajduje się 7 metrów nad Odrą i pokonuje trasę 380 metrów przez ok. 3 minuty. Wysiadamy i dalej – chcemy zobaczyć ogród japoński i Halę Stulecia. Docieramy do Parku Szczytnickiego, gdzie zlokalizowana jest Hala Stulecia i fontanna multimedialna, największy tego typu obiekt w Polsce i jeden z największych w Europie. W fontannie zainstalowano 300 dysz, z których tryska woda w formie gejzerów, mgiełki, piany, na wysokość nawet 40 m. Tak powstaje ogromny ekran wodny, na którym wyświetlane są wizualizacje z towarzyszeniem muzyki i efektów laserowych. Pełny taki pokaz będzie wieczorem, ale już teraz, po południu, zaczyna grać muzyka i woda z tych licznych dysz zaczyna tańczyć – mocno w górę, w bok, przerwa. Wspaniałe.

Mamy jeszcze trochę czasu na dalsze zwiedzanie. Z Hali Stulecia niedaleko jest do wrocławskiego ZOO, największego i najstarszego ogrodu zoologicznego w Polsce! Jego historia zaczyna się w 1865 roku, zajmuje ok. 33 hektary, żyje tu 12 tysięcy zwierząt, reprezentujących ponad 1100 gatunków. Największą atrakcją ZOO Wrocław jest Afrykarium. To pierwsze na świecie oceanarium prezentujące faunę jednego kontynentu – Afryki. Obejmuje 21 basenów, w których żyje ok. 6 tys. ryb oraz płazy, gady i ssaki. Dwie godziny zwiedzania to podróż przez Afrykę, gdzie ryby, rekiny, pingwiny,  hipopotamy i krokodyle nilowe od widzów oddziela tylko szyba akwarium. Wielkie wrażenie robi przejście szklanym tunelem i obserwacja przepływających nad głową ryb. W basenie przy budynku, tzw. fokarium pływają i fikają foki. Na otwartych, ale oczywiście ograniczonych obszarach chodzą żyrafy, zebry skubią trawkę, hasają nosorożce, za siatkami w zaroślach ukrywają się tygrysy,  niedźwiedzie i wiele, wiele innych.  No cóż, można by jeszcze dużo zobaczyć, ale my, miejskie zwierzątka, potrzebujemy odpocząć. Jutro wyjazd, ale będzie  jeszcze kilka godzin na zwiedzanie.

W naszym planie jest Sky Tower, chcemy popatrzeć na Wrocław z góry.  Sky Tower to pierwszy drapacz chmur we Wrocławiu, ma 212 m wysokości, a na 49  piętrze znajduje się punkt widokowy. Idziemy powoli przez miasto, chcemy przejść przez Plac Wolności, a tu mnóstwo ludzi, żołnierzy. Słyszymy melodię, która wywołuje w pamięci i w sercu słowa: „Oto dziś dzień krwi i chwały, oby dniem wskrzeszenia był”. Co się dzieje? To Promocja Oficerska 182 absolwentów Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu. Przechodzimy, przy okazji odkrywamy Promenadę Staromiejską, pas zieleni miejskiej położony w miejscu dawnych fortyfikacji obronnych. Pięknie!! Oddalamy się od centrum, a przy ulicach ciągle stare budynki, ale używane, mieszczące urzędy, np. Sąd Okręgowy i więzienie. Zaprojektowane swego czasu jako neogotycka twierdza. Naprawdę, to budzi moje uznanie, że te stare budynki można było zmodernizować, wyposażyć w prąd, wodę i one ciągle funkcjonują, przedstawiając jednocześnie historię miasta.

Sky Tower, drapacz chmur, z daleka widać. Dochodzimy, idziemy kupić bilety. A tu niespodzianka - bilety są przewidziane na konkretne godziny, wjazd, zjazd i zwiedzanie zajmuje 30 minut. Jest sobota, bilety już wykupione, będziemy czekać półtorej godziny na nasz termin. To idziemy zwiedzić Kolejkowo, mieszczące się w Sky Tower. To największa w Polsce makieta, przedstawiająca świat, pomniejszony 25 razy. To tętniące życiem miasteczko, mały Wrocław, nad którym wschodzi i zachodzi słońce, jeżdżą pociągi, tramwaje, samochody, pracują ludzie. Do obejrzenia w Kolejkowie są setki aut, pociągów i innych pojazdów oraz ponad 4,5 tysiąca figurek ludzi i zwierząt. A nawet pada deszcz!

Czas minął, idziemy do windy na punkt widokowy. Szybko do góry i 20 minut na oglądanie. Taka mapa Wrocławia – można zobaczyć, gdzie przebiega linia kolejowa, gdzie są dworce, rynek, ratusz. Budynki stoją, pojazdy jeżdżą, a po ulicach biegają mróweczki. To my?  Tak, to my, ludzie. Oglądając te budynki, przestrzenie, dzieła budzi się we mnie podziw dla Boga – naszego stwórcy. Jakie niesamowite zdolności i talenty On dał ludziom! To jakim twórcą jest On sam, nasz Bóg, skoro stworzył nas na Swoje podobieństwo?

Dobry to był czas, wiele pięknych miejsc do obejrzenia, ale też wiele fajnych rozmów z ludźmi. Wracamy pociągiem i dzielimy się przeżyciami, opowiadamy też o sobie, o życiu, o zainteresowaniach. Niektórzy z nas to prawdziwie ludzie renesansu!! Ale wszyscy możemy być dla siebie życzliwi, pomocni, mili – i to jest to, o co naszemu Stwórcy chodzi. Dziękuję Kasiu za zorganizowanie tego wyjazdu.


OSTATNIE