Po dwóch latach przerwy spowodowanej pandemią spotkaliśmy się na Półkoloniach English Eco Camp na parafii w Radomiu. Półkolonie trwały od 8 do 12 sierpnia. Uczestnicy, oczywiście w języku angielskim, poznawali historie biblijne, a każdy dzień rozpoczynało zdanie: Jesus said …
Zbiórka w kościele na Reja. Tu o godzinie 9.00 – rozpoczynała się „rozbiegówka” wypełniona piosenkami z pokazywaniem, w których najchętniej brali udział uczestnicy z najmłodszej grupy prowadzonej przez Saly, Ewelinę oraz tłumaczkę Anielę. Historie biblijne zawsze opowiadał pastor Mike, którego wspierał w grze aktorskiej, będąc pierwszy raz w Polsce, Kody.
Po przywitaniu, zaśpiewaniu energetycznych piosenek i poznaniu historii biblijnej, uczestnicy przechodzili w tak zwanych smaller groups, do swoich sal w szkole przy ul Tybla. Tam każda z grup od 9:30 do 11:40 brała udział w grach, zabawach oraz wykonywała tematyczną pracę plastyczną.
Grupę najmłodszą Guppies prowadziła Sally, którą dzielnie wspierały Ewelina i Aniela. Grupa druga Busy bees to Deby i Ada. Grupę trzecią Sunflowers prowadziłą Paige i Ola. Team grupy czwartej Butterflies to Maria, Kody i Kornelia. Ostatnia grupa, nazwana przez pastora Mike The best group, była wspierana przez Renatkę i Piotra.
Każdego dnia również były przygotowane atrakcje związane z ekologią i tak w pierwszy dzień, któremu przyświecały słowa Jezusa: Ja jestem światłością świata, uczestników odwiedził pan pszczelarz, który z wielką pasją opowiadał o swoim zawodzie i relacji z pszczołami. Następnie dzieci wykonały z pomocą i instrukcją pani Agnieszki ekologiczne torby wielokrotnego użytku na zakupy, które ozdobiły w przepiękne pszczoły.
Drugi dzień upłynął nam pod hasłem: Ja jestem chlebem życia. Podczas zajęć w małych grupach uczestnicy upiekli smaczny chlebek bananowy i poznali historię nakarmienia przez Pana Jezusa 5 tyś ludzi. To był dzień, kiedy odwiedziliśmy również teatr. Mogliśmy poznać go od kulis. Byliśmy w miejscach, których zwykły widz nigdy nie ogląda. W teatrze uczestnicy mogli wcielić się także w aktorów pod okiem pastora Wojtka. Młodsze grupy odegrały role na podstawie wiersza Na straganie Jana Brzechwy natomiast starsze grupy improwizowały wiersz Katar.
Środa była dniem wyjazdowym. Zanim jednak dzieci wyruszyły na wycieczkę usłyszały historię biblijną o Dobrym Pasterzu i słowa Jezusa: ja jestem dobrym pasterzem, a nawet zdążyły wykonać pracę plastyczną - piękną puchatą owieczkę. A potem wyruszyliśmy w podróż do Kozienickiego Parku Krajobrazowego. Tu uczestnicy poznali większość zwierząt żyjących na terenie tego rezerwatu, piekli sami kiełbaski a nawet skosztowali oryginalnych Marshmallow pieczonych na ognisku i podawanych między herbatnikami z kostką czekolady.
Czwartek jak przystało na English Eco Camp upłynął pod hasłem permakultury. Ksiądz Katarzyna zapoznała nas z zasadami uprawy roślin zgodnych z permakulturą. Każdy z uczestników po wysłuchaniu informacji dostał swoją własną doniczkę, którą wypełnił odpowiednimi warstwami: karton, drobne patyczki, słoma, resztki organiczne: skórki od bananów i skorupki jajek, trawa, obornik granulowany, gnojówka z pokrzyw i ziemia. A potem najważniejsze – posadzenie roślinki. Każdy mógł sobie wybrać, a były to zioła, wyhodowane wcześniej z nasionek: bazylię, melisę, rozmaryn czy miętę. Zajęcia z permakultury nawiązywały do tekstu biblijnego, bo wiersz na ten dzień to: Ja jestem krzewem winnym wy latoroślami.
Ostatni dzień upłynął nam pod hasłem: Ja jestem drogą prawdą i życiem. W tym dniu, po zajęciach w małych grupach w szkole, wybraliśmy się także do Multikina na film „Superpets”. A dzień i cały tydzień zakończyliśmy: International Talent Show. Tu każda z grup zaprezentowała się ze swojej najlepszej strony. A na widowni zasiedli rodzice i dziadkowie.
Tegoroczny Camp był naprawdę wyjątkowy. Nie tylko z powodu, że był wyczekiwany po dwuletniej przerwie spowodowanej pandemią ale też dlatego, że uczestniczyło w nim: 42 dzieci, w tym 17 dzieci z Ukrainy. W tym roku mieliśmy też dużą grupę wolontariuszy z USA - 6 osób, wspieraną przez 12 wolontariuszy z Polski. Wyjątkowe było także jedzenie, gdyż obiady serwowała nam restauracja Różany Gościniec. Hitem były także deserki w słoiczkach, szczególnie ten, który z powodu deszczu byliśmy zmuszeni zjeść siedząc na dywanie w kościele.
Dziękujemy za ten błogosławiony czas który minął nam tak blisko natury i Bożego Słowa. I hope see you next year.
Ewelina Owczarek-Gołębiowska
