Tym razem rozmawiałyśmy szczerze o PYSZE. Pycha potrafi wejść do serca jak kot

na kuchenny blat – po cichu, nieproszona i z wielką pewnością siebie.

Pycha najpierw słodka, błyszcząca, obiecująca, że „teraz to już wszystko zależy ode mnie”. A w praktyce? Oddziela nas od Boga i od ludzi.
Zdradliwa jest też w tym, że każdy z nas myśli, że akurat jego nie dotyczy. A potem przychodzi drobna sytuacja, jedno słowo, mała krytyka — i nagle odkrywasz, że ten kot na kuchennym blacie siedzi tam już od dawna, mruga oczkiem i nawet nie zamierza zejść.
Pycha nie lubi pytań, refleksji, ale pęka w sekundę, kiedy robimy coś nie dla swojej chwały, tylko z miłości do Boga i do drugiego człowieka.
Najpierw poznałyśmy jego historię, a potem już tylko: sekatory w dłoń, jedlina na stół, wstążki, świeczki i pełna kreatywna radość.